Od roku pracuję w dość wysokim biurowcu w Warszawie i z okna na 16 piętrze (wiem, nie za wysoko) rozciąga się widok na całą panoramę miasta. W oddali, na południowym-zachodzie, przy dobrej widoczności widać samotny maszt. Od dłuższego czasu chciałem się tam wybrać i zobaczyć go z bliska. Urlop dawał możliwość swobodnego włóczenia, więc czemu nie tam?
Podjechałem po Pawła pod jego pracę i ruszyliśmy przez miasto na południe. W tym kierunku rowerzystom nie jest łatwo. Do Janek dało się dojechać opłotkami, natomiast dalej było źle, albo wręcz nie było żadnej drogi. Fragment wzdłuż Alei Krakowskiej w okolicach Sękocina zmusił nas do prowadzenia rowerów po "trawie", bo nie było innej możliwości.
Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć wieża była cały czas zasłonięta przez las rosnący wokół konstrukcji. W możliwie najbliższym miejscu przez szczelinę w drzewach udało się zobaczyć to.
Podjechałem po Pawła pod jego pracę i ruszyliśmy przez miasto na południe. W tym kierunku rowerzystom nie jest łatwo. Do Janek dało się dojechać opłotkami, natomiast dalej było źle, albo wręcz nie było żadnej drogi. Fragment wzdłuż Alei Krakowskiej w okolicach Sękocina zmusił nas do prowadzenia rowerów po "trawie", bo nie było innej możliwości.
Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć wieża była cały czas zasłonięta przez las rosnący wokół konstrukcji. W możliwie najbliższym miejscu przez szczelinę w drzewach udało się zobaczyć to.









