menu

2 września 2016

RTCN Raszyn

Od roku pracuję w dość wysokim biurowcu w Warszawie i z okna na 16 piętrze (wiem, nie za wysoko) rozciąga się widok na całą panoramę miasta. W oddali, na południowym-zachodzie, przy dobrej widoczności widać samotny maszt. Od dłuższego czasu chciałem się tam wybrać i zobaczyć go z bliska. Urlop dawał możliwość swobodnego włóczenia, więc czemu nie tam?
Podjechałem po Pawła pod jego pracę i ruszyliśmy przez miasto na południe. W tym kierunku rowerzystom nie jest łatwo. Do Janek dało się dojechać opłotkami, natomiast dalej było źle, albo wręcz nie było żadnej drogi. Fragment wzdłuż Alei Krakowskiej w okolicach Sękocina zmusił nas do prowadzenia rowerów po "trawie", bo nie było innej możliwości.

Kiedy w końcu udało nam się dotrzeć wieża była cały czas zasłonięta przez las rosnący wokół konstrukcji. W możliwie najbliższym miejscu przez szczelinę w drzewach udało się zobaczyć to.

1 września 2016

Miało być do Tłuszcza, a skończyło się w Mińsku Mazowieckim

Ostatnio wpadłem na stronę "Zalicz Gminę na rowerze" (zaliczgmine.pl), postanowiłem się sprawdzić i przyłączyć do "projektu". Po zaznaczeniu wcześniej odwiedzonych gmin wyszło na to, że mam ledwie zaliczonych 4,8 % wszystkich gmin w Polsce.  Z wycieczki do Ostrołęki wracałem przez Tłuszcz, ale pociągiem i jedynie prowadziłem rower po peronie. Dlatego też nie mogłem uczciwie zaliczyć gminy jako odwiedzonej na rowerze. Postanowiłem to zmienić.
W 2016 roku urlop przekładałem wielokrotnie, aż minęły wakacje. Został mi do wykorzystania zeszłoroczny urlop i tak 31 sierpnia rozpocząłem swoje wakacje bez konkretnych planów na pierwszy tydzień. Pierwszego września postanowiłem dotrzeć do Tłuszcza.
Wyruszyłem dość późno jak na mnie, bo chwilę po 8 rano. Jako pierwszy punkt na trasie wyznaczyłem końcówkę drogi pożarowej 48 na terenie dawnego poligonu w Rembertowie. Na początku roku odwiedzałem ten poligon z Pawłem, ale nie dojechaliśmy do końca drogi pożarowej, wtedy skręciliśmy w 49 i wróciliśmy do Warszawy. Wjazd na poligon utwardzoną drogą jest niedostępny z powodu wciąż działającej strzelnicy. Aby ją ominąć trzeba przed bramą skręcić w lewo i jechać cały czas wzdłuż parkanu. Tak dojedziemy do asfaltowej drogi pożarowej nr. 48. Droga ta przecina cały poligon na pół. Szybko przejechałem nią cały poligon w ten ciepły i słoneczny dzień.

Aby opuścić poligon musiałem pokonać rzeczkę Długą. Podjechałem do brzegu i oceniłem, że woda nie jest głęboka (max 15 cm), a betonowe płyty gwarantują twarde dno. Postanowiłem przejechać ją choć też rozważałem przejście w bród bez butów. Woda okazała się znacznie głębsza ;). W obu butach miałem mokro, a obie piasty kół dobrze opłukane, na szczęście było ciepło.

21 sierpnia 2016

Dęblin zaliczony ;)

Na moim pająku (taka mapa z naniesionymi trakami wszystkich tras) miałem już linię na północ i na wschód, a na południe nic. Tak wpadł pomysł na odwiedzenie Dęblina i zobaczenia tamtejszego fortu. Choć sam frot nie jest udostępniony dla zwiedzających (okresowo jest możliwość zwiedzenia w zorganizowanych grupach), cały czas stacjonuje tam wojsko.
Z Pawłem umówiliśmy się w pierwszym tego dnia pociąg do Dęblina, co zmusiło nas do pobudki przed 4 rano.

Może i niewyspani, ale szczęśliwi na starcie.

13 sierpnia 2016

Droga na Ostrołękę.

Któż z fanów polskiej kinematografii nie zna cytatu "droga na Ostrołękę"? Co prawda oryginalny cytat to "O, jest widzę! droga chyba na Ostrołękę", ale do potocznego języka przyjęła się skrócona wersja. I ja, wielekroć zastanawiałem się, jak ta droga wygląda ;). Rzeczona DK61 biegnie po zachodniej stronie Narwi i jest drogą krajową, czyli nieprzychylną rowerzystom, więc ja planowałem jechać po wschodniej stronie i wybierać drogi niższej kategorii. Do planowania trasy użyłem jak zawsze www.gpsies.com, które tradycyjnie polecam. Trasa z domu przez Wyszków do Ostrołęki miała wynieść 120 km.

W dniu wyjazdu pogoda nie zachęcała, cały dzień miał być pochmurny z przelotnymi opadami. Jedynie silny wiatr wiejący z południa w plecy jako wspomagacz wydawał się ok.
Wyruszyłem chwilę po 6 rano.

Droga po wydostaniu się z Warszawy była pusta, zapewne przez pogodę i dość wczesną porę.

15 maja 2016

Na Brześć !!!

Zeszłoroczna wycieczka do Siedlec okazała się sukcesem. Naturalnym było kontynuowanie kierunku i wyruszenie jeszcze dalej na wschód. Okazało się, że do granicy jest tuż-tuż ledwie sto dwadzieścia kilometrów ;). Jak zawsze najtrudniej było zgrać terminy. W końcu padło na dzień 15 maja. Skład niemal klasyczny plus po raz pierwszy ruszała z nami Joanna. Punktem zbornym był pociąg jadący do Siedlec. Chwile po godzinie 6 pociąg wiózł nas na wschód. Na miejscu dołączyła koleżanka i ruszyliśmy. Razem z nami w drogę wyruszył jeszcze jeden rowerzysta, z którym co chwila się mijaliśmy.

Taki to utworzyliśmy zgrany zespół. Co prawda ja chyba nie pasowałem ubiorem do reszty ;)

1 maja 2016

Środkowy Kampinos

W ubiegłym roku udało nam się z Pawłem przejechać północną i południową stroną KPNu. Wtedy powstał też pomysł na przejazd przez środek. Pierwotnie mieliśmy pojechać tuż przed świętami Bożego Narodzenia, ale nie wyszło. Potem był plan na pożegnanie roku, ale też się nie udało. Trzy miesiące przerwy na leczenie kolana i tak dalej... Pomysł udało się zrealizować dopiero w majowe Święta Pracy.


Jak wszystkie nasze wyprawy przez Kampinos rozpoczęliśmy dojazdem KM do Sochaczewa.

29 kwietnia 2016

Modlin Narew Zalew Zegrzyński

Wiosna nabrała tempa i ja zapragnąłem poczuć odrobinę tej wiosny oraz przestrzeni. Od jakiegoś czasu przymierzałem się do trasy wzdłuż Narwi od Zalewu do Modlina. Czytałem, że są tam siedliska kruków, a bardzo chciałem je zobaczyć w naturze. Zdecydowałem się pojechać z Modlina w stronę zapory ze względu na kierunek wiatru.
Do Modlina dojechałem KM ze Wschodniego. Słoneczny dzień zapowiadał dobry test dla kolana na dłuższej trasie. Modliński dworzec zdecydowanie nie należy do kategorii "przychylny rowerzystom". Po przekroczeniu Wisły i przebiciu się przez Nowy Dwór Mazowiecki wjechałem na wał wzdłuż Narwi. Miał być on moim przewodnikiem tego dnia.

Jadąc samotnie po grobli czułem wolność i nadchodzące lato.

5 marca 2016

Wesoło po poligonie ;)

Po dwumiesięcznej rekonwalescencji kolana zdecydowałem się na mały test. Zastanawiałem się gdzie mogę wyskoczyć, aby nie było za daleko, ale i nie za blisko. Wybór padł na niedaleki już nieczynny poligon czołgowy. Na wycieczkę ruszyłem razem z Pawłem.

(autor: Paweł)

W drodze na poligon nieopodal Elektrociepłowni Kawęczyn zatrzymaliśmy się przed budynkami już upadłego zakładu STOCHEM. Ilekroć jestem przed tym budynkiem mam wrażenie, że go znam Zapewne gdzieś jest bardzo podobny. Kilkukrotnie próbowałem odszukać ten siostrzany, ale bez powodzenia. Może ktoś wie gdzie jest lub był podobny? proszę o info z komentarzach. 

22 grudnia 2015

Południowy Kampinos

Wypad południowymi obrzeżami Kampinosu rozpoczął się tak, jak wcześniejszy po obrzeżach północnych w Sochaczewie. Tym razem dojechaliśmy korzystając z Kolei Mazowieckich już po świcie i całą trasę mieliśmy pokonać w świetle dnia. Biorąc pod uwagę, że był to 19 grudnia pogoda była rewelacyjna - ciepło prawie bezwietrznie, choć do pełni szczęścia brakowało słońca, które skrywało się za chmurami. Trasa została tak ułożona, aby przebiegła po wcześniej przez nas nie przejechanych odcinkach.

Ustawiając się do foty przed dworcem wzbudziliśmy zainteresowanie wśród lokalnej społeczności ;)

6 grudnia 2015

Na Siedlce !!!

W maju jeden z moich znajomych zaproponował wycieczkę rowerową do Mińska Mazowieckiego, aby poobserwować samoloty na tamtejszym lotnisku wojskowym. Pomysł powracał co jakiś czas, ale nie udawało się go zrealizować. Dzień przed Mikołajkami, 5 grudnia, pogoda była bardziej wiosenna niż jesienno-zimowa, dlatego też można było pomyśleć o realizacji wcześniejszych planów. Razem z dwoma kolegami postanowiliśmy pojechać do Siedlec, czyli wprowadzić w życie nieco zmodyfikowany pomysł wycieczki "na samoloty".
Start wyznaczony został na stacji PKP Rembertów, z której to już dwukrotnie ruszałem na wcześniejsze wycieczki. Tego dnia chłopaki musieli poczekać na mnie, zbrakło mi 10 min., aby być o czasie. Po ostatniej wycieczce w Północnym Kampinosie postanowiłem lepiej rozpoznać teren przez który mieliśmy przejeżdżać i tak ułożyć trasę, aby upchnąć możliwie jak najwięcej interesujących miejsc.

Pierwszym punktem na trasie był Sulejówek - miejsce gdzie mieszkał Marszałek Piłsudski. Szybka wizyta przy pomniku i wspólna fotka z marszałkiem.